‣ Manipulacje językowe ewolucjonistów



Nikt nie ma wątpliwości, że dzieci różnią się do pewnego stopnia od swoich rodziców. Zjawisko to nazywamy zmiennością. Wiemy z genetyki, że te różnice mogą być m.in. skutkiem zmian w materiale genetycznym, czyli tzw. mutacji. Jeszcze w starożytności Empedokles, a w czasach nowożytnych Maupertuis oraz przed Darwinem kreacjonista Edward Blyth mówili o doborze naturalnym (nie stosując tej nazwy): te organizmy, które wskutek zmienności są lepiej przystosowane do warunków środowiska, w którym żyją, mają większe szanse na przeżycie i doczekanie dojrzałości, kiedy będą mogły przekazać potomstwu swój materiał genetyczny (ewentualnie nieco zmieniony).

‣ Dlaczego starożytne cywilizacje na wszystkich kontynentach powstały w tym samym czasie?



Niemieccy archeologowie odkryli niedawno ok. 320 km na północny wschód od Limy, stolicy Peru,najstarsze starożytnepozostałości po cywilizacji w Południowej Ameryce.Datowanie metodą węgla C14 określiło wiek znalezisk na 5 000-5 500 lat temu. Kreacjoniści wiedzą, że w tym przypadku metoda ta jest zawodna i nadaje zbyt duży wiek.

‣ Dlaczego widzimy odległe gwiazdy?


Pytanie może się wydać dziwne, ale dla kreacjonisty stanowi spory problem, o czym przekonuje Carl Wieland w niedawnym numerze kwartalnika "Creation". Jeśli bowiem stworzenie miało miejsce 6 tys. lat temu (lub niewiele więcej), jak na to wskazuje Biblia, to jak to jest możliwe, że widzimy gwiazdy, znajdujące się dalej niż 6 tys. lat świetlnych? Przypomnijmy, że rok świetlny to odległość, jaką przebywa promień światła w ciągu jednego roku. Jest to olbrzymia odległość, skoro w jednej sekundzie światło pokonuje 300 tys. kilometrów. Jeśli wszystkie gwiazdy istnieją tylko 6 tys. lat, to - argumentują ateiści - widzieć na nocnym niebie moglibyśmy tylko gwiazdy oddalone od nas nie więcej niż 6 tys. lat świetlnych.

‣ Wystąpienie Biskupa Józefa Strossmayera na I Soborze Watykańskim w 1870 r.


Czcigodni Ojcowie i Bracia: Nie bez drżenia, a jednak z sumieniem wolnym i czystym przed Bogiem, który żyje i zna mnie, otwieram swoje usta przed wami, w tym zacnym zgromadzeniu. Od chwili gdysię tu znalazłem, przysłuchiwałem się uważnie mową wygłaszanym w tej sali, żywiąc nadzieję i wielkie pragnienie, aby światło z wysokości oświeciło oczy mojego zrozumienia i dozwoliło mi głosować za uchwałami tego świętego ekumenicznego soboru w pełnym zrozumieniu sprawy. Przenikniony poczuciem odpowiedzialności, jaką Bóg nakłada na mnie w tym względzie, postanowiłem zbadać z jak największą uwagą Stary i Nowy Testament, aby te najczcigodniejsze dokumenty prawdy Bożej oznajmiły mi czy św.arcykapłan, który tu nam przewodniczy jest w rzeczywistości spadkobiercą św.Piotra, zastępcą Jezusa Chrystusa, i nieomylnym doktorem Kościoła.