Czy inżynieria genetyczna wyżywi świat?



Musimy żyć prościej aby pozwolić innym po prostu żyć.
Mahatma Gandi


Każdy sposób umożliwiający nakarmienie 800 milionów ludzi głodujących na całym świecie musi zostać dokładnie przeanalizowany. Czy genetycznie zmodyfikowane rośliny dają taką szansę? Czy jej promocja jest raczej najbardziej cyniczną strategią zdobywania rynku, realizowaną w dwudziestym wieku?


Cztery sposoby nakarmienia głodujących


Mitem jest, że na świecie brakuje żywności. Globalnie mamy obecnie do czynienia z nadprodukcją żywności - mimo to miliony ludzi nie mają do niej dostępu lub nie mogą sobie na nią pozwolić. Wytwarzanie większej ilości żywności na Północy nie rozwiąże problemu jej braku na Południu. Już teraz potężne subwencje z budżetu dla farmerów na Północy przyczyniły się do powstawania "gór" żywności - zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone wydają spore ilości pieniędzy aby spowodować, że farmerzy produkują mniej żywności. Jednocześnie nadwyżki wyprodukowanej żywności, wysyłane statkami do krajów rozwijających się, pogorszyły - nie polepszyły - dostępność żywności. Sprzedawana po konkurencyjnej cenie (dzięki potężnym subwencjom), tania żywność z Północy doprowadza lokalnych rolników do bankructwa - powodując, że jeszcze więcej ludzi staje się jeszcze biedniejszych i zwiększając uzależnienie krajów biednych od importu żywności z Północy - bogaci dalej się bogacą. Już teraz mamy do czynienia z niesprawiedliwym podziałem zasobów naturalnych ziemi (w tym także żywności), w którym 20% ludności planety konsumuje 80% jej zasobów naturalnych, natomiast pozostałe 80% mieszkańców ziemi opiera swoją egzystencję na 20% tych zasobów. Ekspansja modelu rolnictwa Północy -opartego na ogromnym zużyciu energii i chemii, zanieczyszczającego glebę, wodę i powietrze, produkującego "pompowaną" i zanieczyszczoną chemicznie żywność oraz powodującego ogromne bezrobocie na wsi - powoduje niszczenie lokalnych małych gospodarstw na Południu, które mogłyby wyżywić lokalne społeczności w krajach rozwijających się. Inżynieria genetyczna jest kolejną, po herbicydach, drogą technologią wymyśloną na Północy, która, jeśli zostanie zastosowana, przyniesie tragiczne skutki dla człowieka i środowiska. (więcej na temat modelu rolnictwa w ulotce Federacji Zielonych Ekologiczna Reforma Podatkowa (ERP) - szansa na zachowanie polskiego modelu rolnictwa?)


Eksperci w dziedzinie rolnictwa zgodzili się natomiast, że dla wyżywienia świata musimy:

- Chronić i rozwijać różnorodność modeli lokalnego rolnictwa.
- Powstrzymać te praktyki w rolnictwie, które powodują zniszczenie środowiska - wyjałowienie gleby, skażenie chemiczne oraz nadmierne zużywanie zasobów wodnych.
- Zapewnić finansowy przychód małym gospodarstwom rolnym i lokalnej społeczności wiejskiej.
- Zwalczać BIEDĘ aby zapewnić, że ludzie mają pieniądze na zakup żywności lub mają wystarczającą ilość ziemi aby się z niej wyżywić.

Inżynieria genetyczna zagraża każdej z tych dróg prowadzących do likwidacji głodu na świecie.

Zniszczona różnorodność i środowisko

W nowe Tysiąclecie wkroczymy z utratą 95% różnorodności genetycznej, którą wykorzystywaliśmy w rolnictwie na początku naszego wieku (raport FAO). [1] Już teraz systematycznie niszczymy lokalnie zróżnicowane rolnictwo poprzez zastępowanie go wielkimi, monokulturowymi farmami, na których stosuje się ogromne ilości toksycznych chemikaliów, nadmiernie używa maszyn (wzrost bezrobocia) i niszczy zasoby wody. Sama tylko erozja gleby, do której w dużym stopniu przyczyniło się rolnictwo monokulturowe, występuje obecnie na jednej trzeciej światowych zasobów gruntów rolnych. Przewiduje się, że ten fakt spowoduje zmniejszenie produkcji rolniczej o jedna czwartą do roku 2000 na całym świecie.

Genetycznie modyfikowane rośliny dodatkowo pogorszą tę sytuację. Będą one uprawiane na potężnych monokulturowych polach a ponieważ wiele z nich zawiera "wbudowaną" odporność na działanie herbicydów, użycie tych niebezpiecznych chemikaliów wzrośnie.

Przykładowo soja firmy Monsanto, może skrzyżować się ze spokrewnionymi gatunkami i w ten sposób przekazać odporność na herbicydy chwastom lub sama stać się chwastem. Powstałe w obu przypadkach super chwasty będą wymagały większego użycia toksycznych środków chemicznych do ich zwalczania. Wyprodukowana przez Ciba Geigy (obecnie Novartis) kukurydza zmodyfikowana została "zaopatrzona" w "umiejętność" wytwarzania środka owadobójczego. Niedosyć, że może ona zabijać wszystkie owady (także te pożyteczne), to jeszcze może spowodować powstanie uodpornienia wśród szkodników. To może oznaczać więcej chemii oraz większe zniszczenia w uprawach rosnących w pobliżu pól transgenicznych i obniżenie żyzności gleb.

Genetyczna modyfikacja ma za zadanie obronę niektórych roślin przed szkodnikami i chorobami - nie znaczy to jednak, że sobie ze wszystkim poradzi. Jeden z rodzajów genetycznie zmodyfikowanego ryżu miał być odporny na 8 głównych chorób i szkodników. Ryż ten został jednak zaatakowany przez dwie zupełnie nowe, co wymagało dodatkowych oprysków chemicznych.

Zagrożone przychody rolników i społeczności wiejskich

Nakarmienie głodnych to więcej lokalnej produkcji żywności w oparciu o lokalne zasoby. Inżynieria genetyczna może spowodować pozbawienie rolników przychodów i dodatkowe znaczne zmniejszenie zatrudnienia w rolnictwie.

Inżynieria genetyczna wzmacnia kontrolę potężnych korporacji nad rolnictwem. Giganci chemiczni w rodzaju Monsanto i Ciba Geigy obejmują monopolistycznymi prawami własności wyprodukowane przez siebie nasiona. To oznacza, że rolnicy nie będą mogli zbierać nasion do obsiewania w następnym sezonie, tak jak to normalnie ma miejsce. W momencie kiedy zmutowane nasiona zostaną opatentowane, rolnicy będą zmuszeni do zapłacenia za ziarno każdego roku. Wiele roślin może stać się nieosiągalnych dla rolników - dotyczyć to może zarówno roślin powszechnych na całym świecie, jak też lokalnych odmian, które wcześniej były w sposób nieograniczony wykorzystywane przez lokalne społeczności. Całe cykle produkcji - od nasion, poprzez zbiory, przetwarzanie do sprzedaży żywności - mogą dostać się pod kontrolę korporacji międzynarodowych a lokalne metody produkcji żywności mogą zostać wyeliminowane. Obecnie na wszystkich głównych zbożach (w tym m.in. kukurydzy, pszenicy i ryżu) stanowiących źródło 50% żywności na świecie, korporacje prowadzą eksperymenty genetyczne.

Powiększenie biedy

Rolnicy, którzy kupują genetycznie zmodyfikowane ziarno, wpuszczają się w umowę uzależniającą ich od korporacji międzynarodowych - producentów mutantów. Na przykład w przypadku Monsanto, rolnicy chcący uprawiać transgeniczną soję muszą najpierw zapłacić wysoką cenę za ziarno, następnie podpisują umowę, że będą używać herbicydu firmy Monsanto (Roundap) oraz, że zgadzają się na dokonywanie przez przedstawicieli korporacji kontroli w gospodarstwie. Taka umowa daje korporacji możliwość manipulowania działaniami rolników, która w ten sposób eliminuje z rynku konkurencję.

Inżynieria genetyczna promuje produkcję wielkoobszarową. Zmiana sposobu produkcji zastępująca małe gospodarstwa rolne przez olbrzymie latyfundia może doprowadzić do zbankrutowania ogromnej ilości małych rolników i zwiększenia zniszczenia środowiska. Jednakże straty nie ominą w przyszłości także wielkich gospodarstw - stosując rośliny transgeniczne muszą się liczyć z możliwością konieczności poniesienia dodatkowych kosztów związanych z pojawieniem się super chwastów i super szkodników, których zwalczanie będzie wiązało się z użyciem ogromnych ilości środków chemicznych. Do takiej samej sytuacji doprowadziło w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych wprowadzenie 35 lat temu herbicydów do rolnictwa.

Technologicznie zaawansowane zmutowane rośliny, których użycie jest powiązane z wykorzystaniem chemikaliów nie przyniosą także korzyści małym rolnikom w biednych regionach świata. Tak samo, jak nie stać ich na stosowanie chemii, nie będą w stanie kupić drogich roślin transgenicznych. Takie produkty nie stanowią rozwiązania dla najbiedniejszych i najbardziej głodnych. Są natomiast korzystne dla promujących je korporacji chemicznych Pólnocy nastawionych na osiągnięcie szybkiego i dużego zysku.

Sami rolnicy coraz częściej odmawiają uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin. W Szwecji główna organizacja rolników LRF zażądała, żeby producenci paszy dla zwierząt zadeklarowali nie wykorzystywanie składników genetycznie zmodyfikowanych. W Szwajcarii zaniepokojeni farmerzy przyłączyli się do producentów żywności, konsumentów oraz Greenpeace'u - wspólnie zaskarżyli decyzję rządu o wpuszczeniu soi transgenicznej na rynek tego kraju. W Stanach Zjednoczonych mleczarskie gospodarstwa rodzinne bojkotują rBGH (genetycznie zmodyfikowany hormon wzrostu bydła) - inny produkt Monsanto, który powoduje silny stres u krów mlecznych i zagraża bankructwem tysiącom rodzinnych gospodarstw mleczarskich w całym kraju. [2] Rolnicy podejmujący wysiłek produkowania żywności metodami ekologicznymi są szczególnie poirytowani faktem użycia przez korporację Ciba Geigy genu bakterii Bt (Bacillus thuringiensis) w genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy. Bakteria ta jest naturalnym sprzymierzeńcem rolników ekologicznych w uprawach bez chemii - zwalcza szkodniki. Wbudowanie do kukurydzy genu tej bakterii może spowodować uodpornienie się szkodników, powodując w ten sposób, że bakteria Bt stanie się bezużyteczna.

Plony i wartość odżywcza

Inżynieria genetyczna, wbrew temu, co mówią jej promotorzy, nie tylko nie musi spowodować wzrostu plonów ale wręcz przeciwnie - zmniejszyć je. Modyfikacja genetyczna może przynieść nowe problemy - takie, jak np. odporność na herbicydy przyczyniająca się do powstania "super" chwastów i szkodników, które mogą spowodować większe zniszczenie na polach. Spryskiwanie chemikaliami w celu ich zwalczenia może przynieść w długim okresie kolejny powód zmniejszonych plonów - zniszczenie gleby zmniejszające jej żyzność.

Nowe, genetycznie zmodyfikowane rośliny mogą po prostu nie "działać". Nowe zestawienia genów są niestabilne i nie wiadomo, jak zachowają się w różnych warunkach środowiskowych. Wiele koncepcji zostało porzuconych, gdyż rośliny transgeniczne nie "zadziałały" podczas prób na polach doświadczalnych. Wyprodukowana dla celów handlowych przez Monsanto pierwsza roślina transgeniczna - bawełna zawierająca gen bakterii Bt - miała sama bronić się przed szkodnikiem zwanym BOLLWORM (Pectinophora gossypiella). Tak jednak nie było - roślina wykazywała taką samą podatność na żarłoczność szkodników.

Wiele genów - nie jeden - odpowiada za wysokość plonów danego gatunku, tak więc oczekiwania, że inżynieria genetyczna mogłaby podnieść poziom zbiorów są nierealne. Nawet jeżeli wszystkie te geny zostałyby zidentyfikowane i przeniesione, prawidłowość jest taka, że im więcej genów się wprowadza do rośliny transgenicznej, tym bardziej niestabilny daje to produkt. Wprowadzone geny mogą nie zostać przekazane następnym pokoleniom. Proces ten określa się wykluczanie genów (z ang. gene-silencing) i oznacza, że w długim okresie nie możemy polegać na roślinach genetycznie zmodyfikowanych.

Inżynieria genetyczna nie poprawi także wartości odżywczej żywności. Na całym świecie przestawienie rolnictwa na gospodarstwa monokulturowe zmieniło zwyczaje konsumpcyjne - odejście od tradycyjnie zróżnicowanej diety. Niezróżnicowana dieta stanowi natomiast główny powód niedożywienia. Sam fakt, że roślina transgeniczna zawiera obcy gen nie oznacza, że jej wartość odżywcza poprawia się. Ryż i fasola zawsze będą zdrowsze niż ryż zawierający geny fasoli. Żywność uzyskiwana metodami rolnictwa uprzemysłowionego zawsze będzie miała mniejszą wartość odżywczą od żywności pochodzącej z małych, czystych gospodarstw ekstensywnych lub ekologicznych.

Jednocześnie żywność, która jest modyfikowana genetycznie nie ma nic wspólnego z żywnością przeznaczoną dla głodujących. Pomidor Flavr-Savr korporacji Calgene - jeden z pierwszych transgenicznych produktów - znalazł się na rynku z myślą o dobrze sytuowanych klientach supermarketów. Pomidory te zostały zmodyfikowane aby wolniej dojrzewać i dłużej wytrzymywać na supermarketowych półkach. Obecnie produkt ten znika z rynku, gdyż okazało się, że łatwiej się obija niż naturalny pomidor i wymagałby specjalnego pakowania i transportu.

Rolnictwo ekologiczne - logiczne rozwiązanie 

Wiele badań wskazuje, że rolnictwo ekologiczne, zarówno w krajach rozwijających się, jak też w krajach rozwiniętych, charakteryzuje się wysoką wydajnością i trwałością. Narodowa Akademia Nauk Stanów Zjednoczonych w swoim raporcie z 1989 roku Rolnictwo Alternatywne (Alternative Agriculture) przedstawiło wyniki potwierdzające fakt, że wydajność gospodarstw nie używających żadnych chemicznych nawozów i pestycydów była porównywalna do gospodarstw je stosujących.

W Ameryce Łacińskiej programy ochrony gleb i organicznego naturalnego nawożenia przyniosły trzy lub czterokrotny wzrost plonów w ciągu jednego roku. Naturalne metody uprawy poprawiły efektywność naturalnych związków pomiędzy bakteriami glebowymi, które wiążą azot w glebie oraz roślinami i w ten sposób zmniejszyły zapotrzebowanie na sztuczne nawozy. Rośliny naturalnie występujące na danym obszarze stanowią dla małych gospodarstw rolnych stabilne źródło wartościowej żywności i przychodów - ma to ogromne znaczenie, gdyż takich gospodarstw nie stać na ponoszenie ryzyka. Takie naturalne rośliny lokalne przystosowały się przez setki a nawet tysiące lat do warunków środowiskowych, w których żyją. Kompozycja ich genów jest znacznie bardziej stabilna od zestawu genów "wyprodukowanego" przez człowieka w roślinach transgenicznych. Dzięki temu zachowanie roślin naturalnie występujących na danym obszarze jest w znacznym stopniu możliwe do przewidzenia.

Najlepszymi sposobami na ograniczanie głodu i utrzymanie małych gospodarstw rolnych w krajach rozwijających się są programy podobne do powyższego wsparte reformą użytkowania ziemi, programami kredytowymi, edukacją oraz programami rozwoju lokalnych społeczności wiejskich.

Wystarczy spojrzeć na fakty, żeby zauważyć, że genetyczna modyfikacja żywności nie jest odpowiedzią na problem głodu na świecie.

- Według Banku Światowego niedożywienie wszędzie, zarówno w świecie rozwijającym się, jak i rozwiniętym wiąże się z biedą.
- W 1973, 36 krajów, które borykały się z problemami głodu i niedożywienia, eksportowało żywność do Stanów Zjednoczonych. Ta relacja nadal się utrzymuje a nawet rozwija, gdyż globalizacja korporacyjnego rolnictwa daje priorytet wolnemu handlowi nad lokalną produkcją i zapewnieniem żywności.
- 82 kraje - połowa z nich w Afryce - nie produkują wystarczającej ilości żywności lub nie mogą sobie pozwolić na jej import.
- W regionie Sahelu w Afryce uprawa roślin lokalnych spada każdego roku o ponad jeden procent przez ostatnie 20 lat, podczas gdy import pszenicy (która nie może być lokalnie produkowana) wzrósł o osiem procent w ciągu ostatniego roku.
on 7/27/2011 by Date |